Jest taka data w kalendarzu, która bardziej niż inne potrafi budzić emocje. I to bardzo różne: miłość, radość, podniecenie, oczekiwanie, ale też smutek, żal, złość czy frustrację.

Jak to się dzieje, że 14 lutego – Dzień Zakochanych – odbierany jest przez nas tak skrajnie różnie? Dla jednych to święto bliskości i czułości, dla innych dzień, który drażni, męczy albo zwyczajnie uwiera.

Czerwone serca, różowe misie, „I love you” wytłoczone nawet na kostce masła potrafią zemdlić nawet najbardziej zagorzałego romantyka. A co ma zrobić zwykły, „szary” człowiek, któremu akurat nie w głowie miłość i słodycz? Kto ma swoje troski, kłopoty, a czasem także brak kogoś, z kim mógłby ten dzień celebrować?

Jest sposób.

Jeśli Walentynki nie są dla Ciebie ważne, nie marudź. Nie krytykuj. Nie koncentruj się na tym, co sprawia Ci dyskomfort. Przymruż oko i pozwól sobie na dystans. W końcu Walentynki są tylko raz w roku. Co więcej – mogą okazać się zaskakująco przydatne.

Nie jestem zagorzałą fanką tego dnia, ale mam do niego sentyment. Od kilku, a może już kilkunastu lat, 14 lutego pierwszą osobą, która do mnie dzwoni, jest mój ojciec. Dzwoni i mówi: „Kocham cię, córeczko”. I mimo całej tej dorosłości – jego i mojej – czuję się wtedy zaopiekowana, ważna i wyjątkowa.

Może więc warto potraktować Walentynki jako pretekst. Jako okazję, by powiedzieć naszym bliskim, że ich kochamy.

Okazywanie uczuć nie zawsze jest łatwe

Dla wielu osób mówienie o uczuciach bywa trudne. Jedni pytają: po co robić tyle szumu, skoro miłość to sprawa osobista i intymna? Inni boją się, że jeśli „wyłożą karty na stół”, ośmieszą się albo pokażą słabość.

Są też tacy, którzy nie chcą nic deklarować, żeby nie wzbudzać oczekiwań drugiej strony. Albo tacy, którzy uważają, że na miłość trzeba zasłużyć. „Po co mam mówić, że kocham? Przecież już raz powiedziałem i nic się nie zmieniło”.

Być może. A jednak czasem nasi bliscy po prostu potrzebują aktualizacji.

Bliskość i jej okazywanie to sprawa intymna. Nie chodzi o to, żeby 14 lutego mówić „kocham cię” wszystkim wokół. Chodzi o to, by powiedzieć „kocham cię” tym, których naprawdę kochamy.

A jeśli jest tak, że Walentynki Cię drażnią, bo jesteś samotna lub samotny – zatrzymaj się na chwilę. Zastanów się, dlaczego jesteś sam. Co takiego możesz zrobić, żeby to zmienić? Czego potrzebujesz? Dlaczego nie jesteś szczęśliwa lub szczęśliwy?

Ja każdego roku czekam na Walentynki także z innego powodu. Dla mnie to symboliczny koniec zimy. Dni stają się dłuższe, a w sercu robi się trochę cieplej.

PS. Kocham Cię.