W tym roku po cichu liczyłam, że już nie będę musiała przestawiać zegarków. Tyle razy przecież słyszałam, że ze zmianą czasu mamy skończyć, że zdążyłam potraktować to niemal jak fakt.

A jednak dzisiaj znowu wskazówki ruszyły do tyłu.

Wygląda więc na to, że na razie zamiast zmiany czasu muszę zmienić swoje założenie, że to się w końcu zmieni.

Właściwie od tego zaczęła się moja dzisiejsza myśl.

Dwa razy w roku majstruję przy zegarkach. Godzina do przodu, godzina do tyłu. Przez kilka dni zastanawiam się, która właściwie jest godzina, organizm próbuje się dostosować, a potem żyję dalej zgodnie z tym, co pokazuje zegarek.

Ze zmianą czasów jest trudniej.

Teoretycznie powinnam mieć więcej czasu

Pamiętam moje dzieciństwo w latach 70. Był czas w szkole, czas na obowiązki i dużo czasu na zabawę. O „quality time” właściwie się nie mówiło. Czas z rodzicami nie był specjalnie nazywany, planowany ani oceniany pod kątem tego, czy jest wystarczająco jakościowy.

Pamiętam też świat pracy bez spotkań online i wiadomości przychodzących przez całą dobę.

Dzisiaj, jeśli chcę, mogę pracować z domu, poszerzać kwalifikacje bez wychodzenia z niego, rozmawiać z kimś, kto jest daleko, bez pokonywania kilometrów i zrobić zakupy w czasie, w którym kiedyś dopiero jechałabym do sklepu. Nie muszę tracić czasu na dojazdy ani stać na poczcie, żeby zrobić opłaty. Ufff. Jak ja tego nie znosiłam.

Teoretycznie więc powinnam mieć więcej czasu.

Dlaczego więc dzień jest za krótki?

Ile właściwie pracujemy?

Zajrzałam do danych, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście pracujemy dziś więcej. Zresztą nawet to jest dziś łatwiejsze. Kiedyś pewnie szukałabym ich w bibliotece, dziś zajęło mi to kilka minut.

Okazuje się, że nie. Dane OECD pokazują, że w Polsce średnia liczba przepracowanych godzin w ostatnich latach spada. Z kolei raport Europejskiej Fundacji na rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy zwraca uwagę na coś jeszcze: czas pracy staje się bardziej elastyczny, ale też bardziej „porowaty”.

Praca łatwiej wchodzi w czas, który kiedyś był od niej wyraźniej oddzielony.

To wydaje mi się ważniejsze niż sama liczba przepracowanych godzin. Kiedyś wyjście z pracy częściej oznaczało, że praca zostawała w pracy. Dzisiaj możemy skończyć pracę o 17.00, o 19.30 odpowiedzieć na mail, przed snem zerknąć na wiadomość, a rano przy kawie sprawdzić, czy ktoś odpisał.

Formalnie to mogą być tylko trzy minuty. Psychologicznie granica między „jestem w pracy” a „mam wolne” przestaje być tak oczywista.

Sama liczba godzin nie mówi więc całej prawdy o tym, ile miejsca praca zajmuje w naszym czasie.

Doba nadal ma 24 godziny. Zmieniło się to, ile próbujemy w niej zmieścić.

Kiedy „mogę” zaczyna znaczyć „powinnam”

Kiedyś wiele granic stawiała nam rzeczywistość. Sklep był zamknięty, na odpowiedź trzeba było poczekać, do kogoś pojechać.

Dzisiaj technologia zniosła wiele z tych ograniczeń. Możemy więcej, szybciej i właściwie o każdej porze. Tyle że granicę, którą kiedyś wyznaczało „zamknięte” albo „jutro”, coraz częściej musimy postawić sobie sami.

Powiedzieć: wystarczy.

Możliwości zmieniły się bardzo szybko. Pytanie, czy równie szybko zmieniły się nasze przekonania o tym, co znaczy dobrze wykorzystać czas.

Możliwość bardzo łatwo zamieniamy w powinność.

Mogę odpisać, więc powinnam odpisać. Jestem w stanie zrobić jeszcze jedną rzecz, więc dlaczego jej nie zrobić? Mogę wykorzystać zaoszczędzoną godzinę, więc szkoda jej „zmarnować”.

W świecie, w którym właściwie zawsze można zrobić jeszcze coś, odpoczynek przestaje zaczynać się wtedy, kiedy nie ma już nic do zrobienia.

Bo dzisiaj właściwie zawsze jest coś, co można jeszcze zrobić.

Kto dzisiaj mówi „wystarczy”?

Kiedy świat coraz rzadziej mówi „zamknięte”, „nieczynne”, „jutro”, granicę coraz częściej musimy wyznaczyć sami.

Znacznie ciekawsze od pytania, jak zarządzać czasem, jest pytanie, według jakich założeń próbujemy nim zarządzać.

A „masz prawo odpoczywać”?

U Ciebie to już przekonanie czy wciąż tylko domniemanie?

Na tym właśnie polega trudność ze zmianą czasów. Zegarki przestawiamy od razu. Założenia, według których żyjemy, potrafią jeszcze długo pokazywać starą godzinę.

Po czym poznajesz, że przyszedł czas zmienić nie sposób działania, ale założenia, na których go opierasz?