Mróz nie przyszedł dziś rano po to, by zachwycić. Przyszedł, by przypomnieć. Na szybie nie było filtra, nie było kompozycji dobranej pod algorytm. Był wzór – jedyny w swoim rodzaju, niemożliwy do powtórzenia, istniejący tylko przez chwilę. Taki, który pojawia się bez zapowiedzi i znika, zanim zdążymy go oswoić.
Patrząc na ten lodowy rysunek, uderzyła mnie myśl niewygodna w swojej prostocie: od dawna karmimy się głównie tym, co jest imitacją. Nie dlatego, że jest piękniejsze. Dlatego, że jest łatwiejsze.
Zamiast zimy – sztuczny śnieg, który nie marznie w palcach. Myśli zastępowane gotowymi hasłami, gładkimi, dobrze brzmiącymi, pozbawionymi ryzyka. Zamiast bycia – wizerunek.
Dlaczego podróbka jest wygodna
Psychologicznie to zrozumiałe. Umysł lubi przewidywalność. Podróbka daje poczucie kontroli: zawsze „wyjdzie dobrze”, zawsze zmieści się w ramce, zawsze da się powielić. Jest estetyczna i bezpieczna. Nie zaskakuje, nie stawia pytań. Nie wymaga obecności.
Ale właśnie dlatego niczego nie zostawia. Nie zapada w pamięć, nie porusza, nie zmienia.
Oryginał działa inaczej. Jest kruchy. Czasem niezgrabny. Bywa nie na czas. Wymaga uważności – bo jeśli odwrócisz wzrok, zniknie. Tak jak mróz na szybie, który topnieje wraz z pierwszym promieniem słońca.
Autentyczność
Autentyczność nie jest spektakularna. Rzadko „wygląda dobrze”. Często jest sprzeczna, niejednoznaczna, nie do końca wygładzona. Ale to ona niesie ślad człowieka. Jego napięcia, wątpliwości, prawdy mówione półgłosem.
W psychologii wiemy jedno: to, co prawdziwe, działa transformująco. Nawet jeśli boli. Nawet jeśli trwa krótko. Prawdziwe doświadczenia zapisują się głębiej niż idealne obrazy. Zostawiają w nas mikropęknięcia, przez które zaczynamy widzieć więcej.
Problem nie polega na tym, że oryginałów jest mało. Problem w tym, że coraz rzadziej umiemy je rozpoznać. Zbyt często mylimy głośne z ważnym. Estetyczne z prawdziwym. Powtarzalne z wartościowym. A gdy pojawia się coś autentycznego – cisza, nieporadność, surowość – czujemy niepokój. Jakbyśmy patrzyli na coś bez instrukcji obsługi.
Zanim stopnieje
Mróz dziś rano nie próbował mi się przypodobać. Po prostu był. I właśnie w tym „byciu” przypomniał mi, że prawdziwe rzeczy nie proszą o uwagę – one jej wymagają.
Pytanie więc nie brzmi, czy oryginał jeszcze się pojawi. On pojawia się cały czas. Pytanie brzmi: czy w świecie wygodnych podróbek potrafimy jeszcze zatrzymać się na tyle, by go zauważyć – zanim stopnieje.
No Comment